wtorek, 19 lutego 2013

Piękne i nietuzinkowe

Spódniczki występują w 25 kolorach
Znajdziesz tu najpiękniejsze i najbardziej pożądane spódniczki i sukienki firmy Angel’s Face dla małej i większej dziewczynki. Wysokogatunkowe materiały, zapewniają wygodę i przyjemność z noszenia. Każda spódniczka i sukienka zapakowana jest w pudełko w stylu vintage. Idealne na prezent. Ponadto w sklepie możesz kupić wiele innych pięknych i nietuzinkowych artykułów dla dzieci.
www.mababy.pl

poniedziałek, 18 lutego 2013

Gaga Uroda: Intensywne nawilżanie i ochrona

Cetaphil DA Ultra to krem intensywnie nawilżający, polecany przez specjalistów do nawilżania skóry suchej i atopowej. Szczególnie rekomendowany dla pacjentów z atopowym zapaleniem skóry. Jest tak delikatny, że może być stosowany u dzieci od pierwszego dnia życia. Jego 24-godzinne działanie nawilżające zostało udowodnione badaniami klinicznymi. Krem nie zawiera substancji zapachowych, dzięki czemu doskonale sprawdza się w codziennej pielęgnacji nawet najdelikatniejszej skóry. Lekka konsystencja sprawia, że preparat bardzo lekko się rozprowadza i szybko wchłania. Cetaphil DA Ultra nie przyczynia się do powstawania zaskórników i dlatego może być stosowany nawet u osób ze skłonnością do trądziku.
www.cetaphil.pl 

Gadka tatki: Tomasz Kot o tym jak przegapił kilka uśmiechów swoich dzieci

Końcówka roku nakryła mnie pesymistycznym kocem utkanym z nieciekawych myśli i smutnych spostrzeżeń. W zasadzie wszystkie te myśli skupiały się wokół tak zwanego Aparatu Państwowego. Musiałem kilka razy wpaść z odwiedzinami do różnych urzędów. W moim przypadku, ilekroć czekam z urzędowym numerkiem w ręku na swoją kolej, czuję się jak w szkole przed sprawdzianem z chemii. To znaczy, że chęć i dobra wola są, ale nie ma za to jakiegokolwiek zrozumienia tematu.
Zaczęło się od wyrobienia paszportów dla dzieci. Po wypełnieniu tych wszystkich rubryczek poszedłem zapłacić. Podchodzę do kasy i orientuję się, że nie mam gotówki. Odruchowo wyjmuję kartę, ale pani w tej kasie (bardzo sympatyczna z resztą) mówi mi, że niestety, nie mogę zapłacić kartą, bo nie ma takiej możliwości. Zdziwiło mnie to i zapytałem, dlaczego. Skoro mają maszynki do pobierania odcisków palców, to przecież nie jest problem, żeby sprawić sobie też terminal, kartą można przecież płacić już nawet w taksówce. Okazało się, że to niemożliwe, ponieważ tutaj wypełnia się przekazy pocztowe. Pobiegłem więc do bankomatu i zaopatrzony w gotówkę znowu zabrałem się do wypełniania małych rubryczek. Jedna osoba to jeden przekaz, a każdy przekaz ma dodatkową opłatę, no, bo to w końcu jest przecież Przekaz. Sprytne, pomyślałem, w zasadzie ta sympatyczna pani w kasie pracuje w takim przypaszportowym oddziale pocztowym.
I się zaczęło: kolejne myśli i refleksje przypominały pasujące do siebie puzzle. Pomyślałem, że to w sumie logiczne. Listów się już nie wysyła, więc ta biedna poczta musi sobie jakoś radzić i pan Aparat Państwowy jej musi w tym pomagać. Jak już tak nad tą pocztą kontemplowałem, to kontemplacja owa skierowała mnie stronę awizo. Uwielbiam to słowo. Jeszcze bardziej uwielbiam ten przepis z dwukrotnym nieodebraniem: jeśli drugi raz nie odebrałeś awizo, to znaczy, że odebrałeś. Prawdopodobnie jest to proste i logiczne, bo w końcu ustawowe. Tyle, że kompletnie tego nie rozumiem, a to przecież stresujące, bo w oczach moich dzieci jestem tym, który rozumie (z tym awizo to w ogóle się czasem bardzo źle kończy. Jedna pani z Opola nie odebrała drugi raz i Aparat poprzez policję odebrał jej dzieci na jedną noc).
A tak w ogóle, to dlaczego ludzie z tego Aparatu muszą tak słać te listy? Przecież wszyscy mają e-maile. Nie dałoby się zrobić rządowego programu „PESELMAIL”?
Wypełniając te rubryczki, wyostrzyłem się jakoś na uciążliwą stronę codziennej egzystencji i powoli pochłaniała mnie aura pesymizmu. Może znacie Państwo ten stan: jedna czarna myśl przykleja się do drugiej i nie wiadomo, kiedy po głowie zaczyna nam biegać stado czarnych baranów. Przysłowiowa szklanka chociaż do połowy pełna, jest jednak do połowy pusta.
Aparat Państwowy rozlokował swoje dzieciątka (małe Aparaciki) po całej Polsce i wszyscy dyskutują o tej dziatwie fotoradarów. A jeszcze kolejne kiepskie wiadomości, kolejne przepisy i prognozy wieszczące, że rok 2013 będzie jeszcze cięższy od 2012. I tak dalej.
Suwak nastroju zjechał mi przy tym rozmyślaniu całkiem w dół i pewnie tkwiłbym w tym dole, gdyby nie to jedno zdanie: „To, co widzisz, jest tym, co otrzymujesz”. Trafiłem na nie, przeglądając nieaktualny już kalendarz. W odróżnieniu od kalendarza samo zdanie było jak najbardziej aktualne. Był to zapisany ślad po rozmowie z mądrym człowiekiem, którego bardzo cenię. Kolekcjonuję dobre rozmowy i czasem w tych szybkich czasach trafiam na takie zapisane ślady, skróty myślowe. Zwalniam wtedy przed nimi jak przed progiem zwalniającym na ulicy.
Usłyszałem więc od tego mądrego człowieka, że ponieważ człowiek nie jest w stanie dostrzec w pełnej ostrości wszystkiego, co w danej chwili widzi, więc natura wyposażyła go w niewidzialny obiektyw i tylko od tego człowieka zależy, na czym skupi swoją uwagę, gdzie będzie wyostrzał i jaki fragment rzeczywistości wybierze.
Jakieś prawo przyciągania musi istnieć i w tym kontekście zdanie tytułowe jest bardzo prawdziwe. Uświadomiłem sobie, że wpadłem w to nasze narodowe narzekactwo i to tak naprawdę na własne życzenie. Poniosłem z tego powodu straty. Prawdopodobnie gdzieś między kolejnym kolejkowym numerkiem a kolejną frustracją przegapiłem kilka szczerych uśmiechów moich dzieci. Dla mnie to strata olbrzymia.
Dobrze, że kiedyś zapisałem ślad. Dzięki niemu stado czarnych baranów odleciało do ciepłych krajów, a ja zacząłem pracować nad własnym „obiektywem”. Przeostrzyłem go na dolną, pełną część szklanki.

Tomasz Kot

wtorek, 29 stycznia 2013

Oczaruj gładką cerą


Skończyłaś 30 lat i nastolatką przestałaś być już dawno temu.  Hormony w Twoim organizmie już nie szaleją, tymczasem wciąż masz problemy z brzydkimi, czerwonymi wypryskami i świecącą się cerą.  Trądzik nie jest przypisany tylko nastolatkom. Może dotykać również osoby dorosłe. Nie poddawaj się jednak, bo z tą dolegliwością można skutecznie walczyć!
Dermokosmetyki ACNAID® działają silnie antybakteryjnie i przeciwzapalnie, maksymalnie redukując zmiany trądzikowe o charakterze zapalnym i niezapalnym.

wtorek, 22 stycznia 2013

Podkreślą naturalne piękno


Przy ulicy Pięknej w Warszawie austriacka firma Croma zdecydowała się na założenie pierwszej zagranicznej filii Princess Academy – gabinetu i centrum szkoleniowego Croma. Można tu skorzystać z najbardziej innowacyjnych urządzeń i produktów do modelowania i odmładzania twarzy oraz ciała firmy Promoitalia: Proshock Ice, Pro Wave, wchłanialnych nici liftingujących – Happy Lift, Spheropeel i wielu innych. Najlepsi specjaliści medycyny estetycznej i kosmetologii wydobędą i podkreślą tu naturalne piękno klientek.
www.princessacademy.pl

https://www.facebook.com/PrincessAcademyGabinetMedycynyEstetycznej

wtorek, 15 stycznia 2013

Piękne usta zimową porą

Każda z nas chce mieć piękne, kuszące usta niczym Angelina Jolie. Kluczem do sukcesu jest systematyczna pielęgnacja – zwłaszcza zimą, kiedy nie służy im mróz i suche powietrze. Odkryj wypróbowane przez gwiazdy sposoby na piękne usta w okresie zimowym. 
Mróz, wiatr, zmiany temperatur i wysuszone powietrze w pomieszczeniach sprawiają, że nasze usta bardzo szybko wysychają, a naskórek staje się spierzchnięty  i popękany. Niezwykle delikatna skóra ust jest pozbawiona gruczołów łojowych, które zapewniają ochronę przed utratą wilgoci. W odpowiedzi na uczucie suchości, automatyczną reakcją jest oblizywanie ust, co na mrozie niestety przynosi efekt odwrotny
od oczekiwanego. Ciągle zwilżana i wysuszana skóra ust staje się jeszcze bardziej spierzchnięta, co może prowadzić nawet do jej pękania.
Systematyczna dbałość o delikatną skórę ust w okresie zimowym jest tak samo,  a nawet bardziej istotna niż pielęgnacja twarzy czy dłoni, gdyż  usta nie posiadają żadnej warstwy ochronnej. Żeby zachować odpowiedni poziom nawilżenia należy m.in. pić dużo wody, dbać o właściwy poziom witamin (np. niedobór witamin B2 i B6 może powodować stany zapalne ust, ich pierzchnięcie i pękanie, a także afty i zajady), ale przede wszystkim regularnie używać odżywczo-nawilżających balsamów ochronnych, np. z gamy produktów Blistex®. Te przełomowe amerykańskie produkty są już dostępne w Polsce. Do intensywnej ochrony w okresie zimowym możemy stosować np. Blistex® Intensive. Kosmetyk ten zapewnia natychmiastową pomoc nawet najbardziej spierzchniętym i popękanym ustom. Filtr SPF 10 dodatkowo chroni przed zimowym słońcem. Co ważne, Blistex® Intensive łagodzi ból wywołany opryszczką wargową. Balsam warto również stosować jako bazę pod makijaż, gdyż stosowanie kolorowych szminek (zwłaszcza o długotrwałym działaniu) bez odpowiedniego podkładu, przyczynia się do dodatkowego wysuszania warg.
Oprócz pielęgnacji odpowiednimi produktami kosmetycznymi, o dobrą kondycję naszych ust możemy zadbać stosując kilka prostych domowych zabiegów. Zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy jesteśmy narażeni na wysuszanie i pierzchnięcie warg, warto zaserwować ustom codzienny peeling. Możemy go przeprowadzić masując je delikatnie szczoteczką do zębów lub z pomocą kryształków cukru. Pozbędziemy się wtedy martwego naskórka i poprawimy ukrwienie.

czwartek, 3 stycznia 2013

Wykluczeni


Nie można z nimi siedzieć ani rozmawiać. Są obiektem kpin i żartów. A rodzice i nauczyciele nawet nie zauważają, że obok nich rozgrywa się prawdziwy, dziecięcy dramat. Przejście z podstawówki do gimnazjum okazało się prostsze, niż początkowo przypuszczała. Uczyli się w tym samym budynku, ale na najwyższym, trzecim piętrze. Poza małym przetasowaniem w klasie zostały w większości te same osoby. Nowi nauczyciele byli bardziej wymagający, ale dało się przeżyć. Najważniejsze, że zachowała swoją długo wypracowywaną pozycję. Była atrakcyjna, bo należała do grupy. Tylko to się liczyło.
Cztery dziewczynki, które przyjaźniły się ze sobą od czasów przedszkolnych, stanowiły najbardziej opiniotwórcze środowisko w całej klasie, a także poza nią. Dosłownie każdy chciał ogrzewać się w ich blasku, być zapraszanym, zagadywanym, a przynajmniej zauważanym. Jeśli czegoś lub kogoś nie lubiły, natychmiast zarażały swoją postawą pozostałych uczniów, a nawet niektórych nauczycieli. Wiedziała o tym Basia, czyli Grubaśka, której wymyśliły takie przezwisko, nawiązując do jej widocznej nadwagi. Nie pomogły warsztaty, rozmowy z rodzicami, przymilanie się ani przekupywanie. Z Baśką nie można było siedzieć (z własnej woli) w jednej ławce, rozmawiać (oficjalnie) na przerwach, ani w żaden sposób okazywać sympatię. Najpierw niech schudnie- zawyrokowały.
Rządziły i doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Zawsze najlepsze i najładniej ubrane. Zawsze razem. Basia była samotna, upokarzana. A nauczyciele nie nie zauważali (nie chcieli  zauważyć?), że jest ofiarą klasowego terroru. To przecież taki wiek.
W końcu nadszedł pamiętny dzień. Trzydniowa wycieczka do Krakowa pod koniec drugiej klasy gimnazjum. Gimnazjaliści byli wniebowzięci. Ta najlepsza, wraz z trzema koleżankami, znów wszystkimi dyrygowała. Zaplanowała, kto i gdzie usiądzie w autokarze. Wychowawczyni była zachwycona jej talentem organizacyjnym. 
Wieczorem przed wyjazdem, długo nie mogła zasnąć z podekscytowania. Kilka razy upewniała się, że spakowała wszystkie niezbędne rzeczy. Budzik zadzwonił jeszcze przed świtem. Pomimo niewyspania wyskoczyła z łóżka, wysłała esemesy do dziewczyn i ruszyła do łazienki. Na śniadanie mama przygotowała jej ulubione parówki z serem i ketchupem. Zjadła w pośpiechu. „Może to przez ten pośpiech” pomyślała później. I jeszcze: „Może gdybym tak bardzo się nie spieszyła, nic by się nie wydarzyło”. Niestety, stało się. Po trzech godzinach podróży autokarem poczuła się tak bardzo źle, że gwałtownie zwymiotowała. Kierowca zatrzymał autokar na postoju. Nauczycielka pomogła jej wyjść, umyć się i przebrać. Podała leki. Ona nadal czuła się tak okropnie, że nie wiedziała, co dzieje się dookoła niej. Usiadła na samym przodzie autokaru, na miejscu pilota. Przysypiając, dojechała na miejsce. Nauczycielki posłały jej łóżko w oddzielnym pokoju. 
Następnego dnia rano poczuła się znaczniej lepiej i poszła do stołówki na śniadanie. Czuła, że większość osób patrzy na nią i nie były to miłe spojrzenia.  „Przyjaciółki” nie zaprosiły jej do wspólnego stołu, ogóle jej nie zauważały, siedziały z opuszczonym wzrokiem. Była zmuszona zająć miejsce obok Basi. Obrzuciła ją pogardliwym spojrzeniem i usiadła. Nagle Basia podniosła się i głośno powiedziała : „Śmierdzisz rzygami”. W tym momencie cała klasa wybuchła śmiechem. Ktoś zawołał: „Baśka usiądź tutaj, bo jeszcze tobie się dostanie”. Wybiegła na zewnątrz. Tata przyjechał po nią jeszcze tego samego wieczora.
Po powrocie do szkoły nie była już atrakcyjną sobą, tylko „Rzygowiną”. Wiedziała dokładnie, co ją czeka, bo sama wymyślała te sankcje dla Grubaśki. W ciągu zaledwie kilku dni z listy swoich facebookowych znajomych usunęło ją kilkadziesiąt osób. Została tylko rodzina. Przechodząc szkolnym korytarzem, kilkanaście razy dziennie słyszała odgłosy wymiotów.
„Mam 14 lat i chcę się zabić...”, napisała do jednej z gazet młodzieżowych, w których opowiadam na listy. Szczegółowo zaplanowała dwie metody odebrania sobie życia. Na szczęście, nie skorzystała z żadnej z nich. Podczas wakacji rodzice przenieśli ją do innej szkoły. Zaprowadzili ją też do psychologa...
Nie znam prostego rozwiązania takich sytuacji. Przemoc w szkole to jeden z największych współczesnych problemów, żeby sobie z nim poradzić potrzeba zmiany całego systemu edukacji. Coraz częściej myślę, że niektórzy nauczyciele i pedagodzy powinni zostać pozbawieni uprawnień do wykonywania zawodu. Przesadzam?  A co zrobić z nauczycielką, która, żeby pomóc klasowemu kozłowi ofiarnemu poprosiła uczniów o wypisanie na karteczkach powodów swojej antypatii do niego? Następnie wręczyła je dwunastolatkowi, życząc mu, aby wyciągnął z nich słuszne wnioski. Jak postąpić z nauczycielem WF-u, który gimnazjaliście mówi, że porusza się jak baba przed okresem?
Najbardziej przerażają mnie jednak rodzice, którzy nie stają po stronie własnych dzieci i zawsze wspierają opresyjnych nauczycieli. „Zaczniesz się lepiej uczyć, to pani przestanie się ciebie czepiać”, powtarzają. To, że w szkole twojego dziecka stosuje się przemoc, jest prawie pewne. Najtrudniej jednak zauważyć, po której stronie stoi twoje dziecko.
 Michał Pozdał